We wnętrzach, a w zasadzie w pomieszczeniach piwnicznych, Pocysterskiego Zespołu Klasztorno-Pałacowego w Rudach, który znajduje się przy malowniczym parku, urzekającym swoją scenerią, mieści się Restauracja Cysterska. Gościliśmy tam już dwukrotnie - za każdym razem wychodząc stamtąd głodnymi nowych kulinarnych doznań, po wcześniejszej uczcie pełnej nietuzinkowych smaków i aromatów, które skusiły już niejednego smakosza. Wśród gości restauracji byli już bowiem m.in. Jerzy Buzek, Anna Dymna czy Szymon Hołownia. Wyśmienite potrawy z menu spełnią oczekiwania nawet najbardziej wymagających znawców kuchni. Czego warto spróbować w murach starego opactwa?

Do Rud od lat pielgrzymują wierni do Sanktuarium Matki Bożej Pokornej. Z kolei turystów, nie tylko ze Śląska, przyciąga z pewnością pocysterski zespół klasztorno-pałacowy oraz przypałacowe założenie ogrodowe położone w zachodniej części Parku Krajobrazowego "Cysterskie Kompozycje Krajobrazowe Rud Wielkich". Na powierzchni 95 ha w latach 1822-1846 stworzono tu ogród przypałacowy w stylu angielskim o niezwykłych walorach przyrodniczych, ze stawami i monumentalnymi, jak na polskie warunki, drzewami, z których około 20 to pomniki przyrody. Historia starego opactwa sięga XIII wieku.



Długie spacery w urokliwym otoczeniu oraz zwiedzanie sprawiają, że ludzie odwiedzający kompleks klasztorno-pałacowo-parkowy pragną odpocząć, napić się kawy i coś zjeść. To z myślą o nich powstała Restauracja Cysterska, do której wcale nie tak łatwo trafić, ponieważ mieści się w pomieszczeniach piwnicznych opactwa, w skrzydle Pałacu Księcia, a wejść tam można przechodząc uprzednio przez dziedziniec. Restauracja nie jest zbyt dobrze oznakowana. O tym, że w kompleksie można coś zjeść świadczą jednak w sezonie wystawione na zewnątrz stoliki i krzesła.



Zespół klasztorno-pałacowy i park cieszą się ogromną popularnością, stąd restauracja de facto nie potrzebuje specjalnej reklamy. Latem i w weekendy jest naprawdę oblegana i o stolik jest trudno, co spowodowane jest także tym, że miejsca we wnętrzu restauracji nie jest zbyt wiele. Do rzadkości nie należą więc kolejki przed wejściem i długi czas oczekiwania na zamówione dania. Czas oczekiwania na potrawy to zresztą mankament restauracji, ponieważ nawet jeśli oczekujących na dania jest niewielu to nie jest on krótki. Nie można jednak na to specjalnie narzekać, gdyż, dzięki temu, otrzymujemy dania świeże, nieodgrzewane i starannie przygotowane. Zresztą czas oczekiwania umila bardzo smaczne "czekadełko" w postaci "swojskiego" smalcu, chleba i kiszonych ogórków.



Naszym zdaniem, gdy czas na wydanie potraw się wydłuża, obsługa powinna jednak informować gości o tym fakcie (a gdy od początku wiadomo, że będzie długi to informować o tym przed zamówieniem) i nie reagować na pytania niektórych gości nerwowo, gdyż ta "nerwowość" może się później udzielać innym (nadmienimy, że nasz kelner był profesjonalny i przesympatyczny, ale mała przestrzeń i bliskość innych stolików powoduje, że goście mimowolnie słyszą to, co mówią pozostali, w tym obsługa). Bardzo ważne jest to, że przed wejściem do restauracji zaaranżowano prowizoryczny chociaż kącik dla dzieci ze stolikiem, kolorowankami i kredkami, gdyż zajęcie dzieci czymkolwiek przy minimum półgodzinnym (a czasami nawet półtoragodzinnym) oczekiwaniu na dania jest "na wagę złota".



Karta dań jest krótka. W restauracyjnym menu znajdziemy przystawki, które nie odbiegają znacząco od tych oferowanych w innych restauracjach (choć jakościowo są zdecydowanie lepsze, jednak znajduje to swoje odzwierciedlenie w cenie), potrawy z niewyszukanych mięs takich jak wieprzowina, wołowina i drób (niewyszukanych, ale potraktowanych z "szacunkiem" do produktu, który nie wygląda na "marketowy"), a także ryby (pstrąg, łosoś, dorsz) i makarony (robione na miejscu). Są też specjalne dania dla wegetarian i tradycyjne pierogi ruskie, z mięsem oraz z kapustą i grzybami (niemrożone).



W karcie znajdziecie również regionalne piwa klasztorne i np. 
„Rudzką kroplę”, czyli naturalną wodę mineralną, której źródło znajduje się w okolicach Bystrzycy Kłodzkiej. "Lokalność" to ogromna zaleta restauracji, choć w menu nie znaleźliśmy, np. doskonałej w tych stronach dziczyzny. Nie sposób nie zauważyć, że wysokiej jakości składniki mają wpływ na ceny w restauracji, które nie są aż tak przystępne jak w okolicy, ale też nie są to ceny nadzwyczaj "przesadzone". Porcje są solidne i za każdym razem z restauracji wychodziliśmy syci. Na szczęście nie są to porcje "nadobfite", które często powodują, że z restauracji wychodzi się z uczuciem "przejedzenia". Takie wrażenia nierzadko sprawiają, że do restauracji nie ma się ochoty już wracać, że nie pamięta się smaku dań, które się jadło.     



Jakość potraw podawanych w "Cysterskiej" z pewnością rekompensuje niedogodności "organizacyjne". Liczba gości i powroty do restauracji również świadczą o tym, że można tam po prostu bardzo dobrze zjeść. My, rozsmakowaliśmy się zwłaszcza w prostych, jednak niezwykle aromatycznych, aksamitnych, przygotowanych z kilku, ale naprawdę bardzo dobrej jakości składników, zupach. Polecić możemy szczególnie krem z buraków i czosnkową zupę-krem, choć mogą one być niedostępne w menu, gdyż jest ono sezonowo zmieniane. Zupy-kremy nie są w tej restauracji dziecięcymi "papkami", a małymi kulinarnymi dziełami sztuki, które zabierają nas w prawdziwą podróż, łącząc w sobie elementy słodkie, kwaśne, słone, chrupkie. Są delikatne i wyraziste zarazem.



Główne dania, w naszym przypadku pstrąg pieczony z masełkiem, czosnkiem i podawany z frytkami i surówką z marchewki i kiełkami oraz polędwiczki wieprzowe z kopytkami oraz sałatką z roszponki (a w przypadku pierwszej wizyty filet z łososia oraz tagiatelle), były bardzo przyjemne, sycące i soczyste (niewysuszone), jednocześnie pełne aromatu, dobrze doprawione. Jedynie frytki mogłyby być bardziej "domowe" i chrupkie z zewnątrz.



Podczas naszej pierwszej wizyty jedliśmy na deser lody z malinowym sosem i malinami. Deser był wyśmienity, jednak lody raczej nie były robione na miejscu. Za drugim razem z deseru zrezygnowaliśmy, ponieważ nie było już możliwe zamówienie panna cotty z sosem malinowym i owocami sezonowymi, na którą mieliśmy akurat ochotę (co potwierdza opinie innych gości, że desery przygotowywane są na bieżąco ze świeżych i dostępnych składników).  



Wystrój restauracji jest klasztorny, ascetyczny, co oczywiście ma swój urok i znakomicie wpasowuje się w miejsce, które odwiedzacie. Jest czysto, również w toaletach. W oknach i na stołach pojawiają się kwiaty i elementy zależne od pory roku (np. dynie jesienią). Klimat restauracji jest na pewno niepowtarzalny.   

    

Restauracja "Cysterska" w Rudach to miejsce inne niż wszystkie, klimatyczne, gdzie zjecie dania z niewyszukanych, ale bardzo dobrych produktów, niezwykle starannie dobranych i kreatywnie skomponowanych w pyszne dania. Jest to miejsce godne polecenia, nie tylko ze względu na urzekającą scenerię, ale też (a może i przede wszystkim) ze względu na doskonałą kuchnię.



Lokal otrzymuje od Redakcji znak jakości SREBRNY TYGLIK.

WARTO ODWIEDZIĆ!