Dziś odwiedzamy Pyszną Stajenkę w miejscowości Bąków. Po Kuchennych Rewolucjach restauracja proponuje m. in. zupę z ziemniakiem pieczonym w ognisku, jagnięcinę, pierogi z miętą i "pijane" naleśniki. Czy warto tu zjeść?

"Pyszna stajenka" (dawna nazwa "Chata po zbóju") Kuchenne Rewolucje przeszła dwa lata temu. Restauracja znajduje się tuż przy drodze do Wisły, ok. 20 minut jazdy samochodem od Brennej. Parking jest duży, nie mamy problemów ze znalezieniem wolnego miejsca. Restauracja jest karczmą w góralskim stylu. Budynek okazały, dobrze utrzymany. Latem na zewnątrz działa ogródek piwny. Otoczenie restauracji, mimo że przy ruchliwej drodze, jest "wiejskie". Na tyłach lokalu nie znajdziemy graciarni, a małą infrastrukturę z oczkiem wodnym, mostkiem i wozem. 




Wystrój wnętrza: jest tu klimat karczmy, ale uładzony. Sporo tu "kobiecych" dodatków: kolorowe wstążki na lampach, fikuśne drewniane ozdoby, lustra, świeże kwiaty, ale też siodła, siano, skrzynie na jabłka. Jest duży kominek, przy którym miło się ogrzać w zimowe popołudnie. 

W restauracji było sporo gości, więc czas oczekiwania na podanie dań był dość długi, o czym zostaliśmy uprzedzeni.  Kelnerka, mimo tłoku na sali bardzo uprzejma, poinformowana o pracy kuchni, zainteresowana gośćmi.



Karta przejrzysta, staranna. Zamawiamy zaproponowane przez Magdę Gessler dania, czyli:
pasztet z jeleniny podany na pierzynce śmietany, tartego oscypka i sosem pomidorowo-malinowym,
kartoflankę z pieczonym buraczkiem i ziemniaczkiem z ogniska oraz kleksem z czerwonego barszczu, 
jagnięcy udziec - marynowany w winie, rozmarynie i tymianku, pieczony ze śliwkami wędzonymi, w towarzystwie pikantnych pierogów „ziemniaczanych”z miętą,
naleśnik z pijanymi powidłami śliwkowymi, ciastem śliwkowym i semifreddo cynamonowe.



Przystawki pojawiają się po dość długim oczekiwaniu. Dalsze dania pojawiają się już szybko.

Pasztet - lekki, aromatyczny i dobrze doprawiony. Świetnie wyważone smaki: oscypek zaostrza smak pasztetu, maliny i śmietana go łagodzą. Na uwagę zasługuje piękna kompozycja dania.
Zupa jest zupełnie inna od tej wersji kartoflanki, którą zwykliśmy jadać. Ziemniaki są przetarte na aksamitny krem. Smak delikatnej zupy zaostrza pieprz. Nasze zdania co do zupy są podzielone - jedno z nas uważa to danie na doskonałe, drugie - woli jednak tradycyjną postać kartoflanki. Ciekawym akcentem dania jest upieczony ziemniak w mundurku - coś, co pamiętamy z ognisk z lat dzieciństwa. Według nas jego smak nie wpłynął zbytnio na całość, za to smacznym dodatkiem w zupie był czerwony barszcz.
Doskonałym i wartym powtórzenia doświadczeniem kulinarnym był udziec jagnięcy. Mięso miękkie, wręcz rozpływające się w ustach. Dodanie do potrawy ziół i wędzonej śliwki było strzałem w dziesiątkę. Lekko słodki sos z mięsa - poezja! Pierogi z powodzeniem mogą grać rolę głównego dania: ciasto cienkie, farsz ziemniaczany z wyraźną nutką mięty przepyszny. Podane z pomidorkami koktajlowymi i obficie posypane zieloną cebulką. 



Najsłabszym w tym genialnym zestawieniu okazały się naleśniki, być może z przejedzenia nie byliśmy w stanie docenić tego deseru. Cena jest, jak na naleśnik, niemała, ale to solidna porcja. Ciasto chrupiące, dobre słodko-kwaśne nadzienie.

Ceny nie należą może do najniższych (jak na karczmę), ale za taką jakość warto! Na uwagę zasługuje sposób podania dań - ładna zastawa, staranna kompozycja potraw, słowem - uczta dla podniebienia i oczu. Esteci będą szczęśliwi. Na odchodne goście mogą się poczęstować soczystymi jabłkami.



Pyszne jedzenie, przytulne miejsce, miła obsługa - czego chcieć więcej? To miejsce, do którego będziemy wracać!

Wyróżnienie:
ZŁOTY TYGLIK: 
Odwiedź koniecznie!