U trzyletniej Zuzi zdiagnozowano ostrą białaczkę limfoblastyczną. Potrzebne wsparcie!

"Jak żyć, kiedy nie ma czym oddychać? Kiedy usłyszane słowa powodują zaciśnięcie gardła i nagły brak tlenu. Tak było, kiedy usłyszeliśmy wyrok. Ostra białaczka limfoblastyczna. Nasza córka Zuzia, która niecały miesiąc temu radośnie świętowała trzecie urodziny, teraz patrzy na nas ufnym wzrokiem nie rozumiejąc dokładnie co się dzieje... Patrzy na nas ze szpitalnego łóżka, w którym przyjdzie jej spędzić najbliższe miesiące jej życia. Może dobrze, że nie rozumie, bo my rozumiemy i ciężko nam normalnie dalej żyć.

Normalność przestała istnieć. Ten wyrok spadł na nas jak grom z jasnego nieba i rozbił całe nasze dotychczasowe, poukładane życie. Jesteśmy zwykłą rodziną z dwójką małych dzieci, które do tej pory były szczęśliwe. My byliśmy szczęśliwi. Byliśmy.. 12 września usłyszeliśmy od lekarza, że nasze dziecko, nasza kruszynka, nasze serduszko ma białaczkę. Ostrą białaczkę limfoblastyczną, która wymaga natychmiastowego leczenia, w przeciwnym wypadku w ciągu kilku najbliższych tygodni Zuzia umrze...

Już następnego dnia od diagnozy nasza mała Zuzia została przewieziona z Rybnika do GCZD w Katowicach na oddział onkokologii, hematologii i chemioterapii - teraz to nasz drugi dom. Od tygodnia mamy dwa domy – ten w Żorach z czteromiesięczną siostrzyczką Zuzi - Tosią, i Zuzi – w szpitalu w Katowicach. Tak będzie teraz wyglądało nasze życie przez najbliższe miesiące – codzienne dojazdy do szpitala, urlopy w pracy, wymiany przy dzieciach, by Zuzia nigdy nie poczuła się samotnie, tak jak i jej młodsza siostra. Póki co z Zuzią w szpitalu jest cały czas jej tata, a ja jeżdżę do niej codziennie. By pomóc nam w tej ciężkiej sytuacji moja mama zrezygnowała z dnia na dzień z pracy, przeprowadziła się do nas i sprawuje opiekę nad naszą 4-miesięczną córką Tosią.

W życiu przestało się dla nas wszystko liczyć, teraz ważne są tylko nasze dzieci, nasza rodzina i zdrowie, którego los nam poskąpił. Z pewnością przeczytacie wiele takich historii i nasza nie różni się od nich niczym. Ot, zwykła rodzina, którą dopadł życiowy dramat. Kolejne chore dziecko, którym niczym nie zasłużyło sobie na takie cierpienie. Kolejne osoby, które proszą o pomoc finansową. Robimy co możemy, by pokryć wszystkie koszty związane z chorobą Zuzi, jednak wiemy, że nasze fundusze wkrótce się skończą... W optymistycznej wersji leczenie Zuzi potrwa 104 tygodnie, leczona jest wg protokołu AIEOP-BFM ALL 2017. Nie chcemy póki co myśleć, jak będzie to wszystko wyglądało, jeśli po początkowym etapie leczenia, tzw. indukcji, okaże się, że rokowania Zuzi są złe i będzie potrzebne bardzo drogie i nierefundowane leczenie...

Jesteśmy pełni wiary i nadziei, że nasza córka z tego wyjdzie. Chowając dumę do kieszeni prosimy, wspomóżcie nas w walce z tym ciężkim przeciwnikiem jakim jest białaczka. Wspomóżcie nas w możliwości towarzyszenia naszemu dziecku w prawdopodobnie najgorszych dniach jej życia. Wkrótce koszty codziennych dojazdów i wiele innych problemów związanych z chorobą Zuzi nas finansowo przerośnie, dlatego prosimy Was o pomoc. Nie pozwólcie na to, by w chwili bólu i cierpienia nie miał kto chwycić Zuzi za rączkę i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. Bo musi być dobrze, nie ma innej opcji. A wtedy my znów zaczniemy normalnie oddychać. Z Waszą pomocą. Za wszystko już dzisiaj Wam dziękujemy". 
Zofia i Mateusz Topolscy.

Link do zrzutki:
https://zrzutka.pl/wjy9h2

Link do grupy, na której trwają licytacje i bazarek dla Zuzi:
https://www.facebook.com/100018875898914/posts/427930921179434/