Agata Perenc nie pojechała do Pragi na Mistrzostwa Europy w judo, które odbywają się od wczoraj w stolicy Czech. Wszystko przez jeden, najprawdopodobniej błędny pozytywny wynik na Covid-19. Pomimo, iż pierwszy oraz trzeci test dały wyniki negatywne, a dwa kolejne badania czekałyby ją już w Czechach, to drugi pozytywny wynik testu przesądził o tym, że rybniczanka w zawodach nie wystartuje. Zawodniczka twierdzi, że padła ofiarą systemu. Trener Błachnio tłumaczy z kolei, że decyzja "podyktowana była dobrem reprezentacji narodowej jako całości i jedyna słuszna w tym momencie".

Agata Perenc na swoich mediach społecznościowych napisała, że padła ofiarą systemu. Oto jej wpis na FB: "COVID-19 a sport wyczynowy, niestety zostałam ofiarą systemu. W dniu 19.11.2020r. miałam wystartować na Mistrzostwach Europy Seniorek w Pradze, jako nr 1 w Polsce w mojej kategorii wagowej (na ten moment jako jedyna mam kwalifikacje olimpijską oraz jestem aktualną Mistrzynią Polski) nikogo raczej to nie dziwi. Jednak trener kadry w dniu 15.11. zadecydował, że nie wezmę udziału w ME.
Światowa pandemia wymusiła na organizatorach najważniejszych zawodów w judo (IJF i EJU) wprowadzenie pewnych wytycznych, które należy spełnić, żeby móc wystartować w zawodach. Między innymi przedstawienie DWÓCH negatywnych wyników testu RT-PCR wykonanych w swoim kraju (pierwszy wykonany na maksymalnie 5 dni przed przyjazdem na zawody, drugi co najmniej 48h po wykonaniu pierwszego testu).
1-szy test wykonałam 12.11. o 10:30, wynik - NEGATYWNY. 2-gi test wykonałam 14.11. o 14:15, wynik odczytałam 15.11. o 7:30 - POZYTYWNY. Oczywiście zdziwienie było ogromne, gdyż nie mam żadnych objawów oraz nie kontaktowałam się z zarażonymi osobami. Natychmiast po odebraniu wyniku skontaktowałam się z odpowiednimi osobami z Polskiego Związku Judo, padła decyzja o zrobieniu 3-go testu. Test wykonałam 15.11. o 9:15, a około 11:30 dowiedziałam się, że bez względu na wynik 3-go testu zostaję wycofana ze startu. Wieczorem o 21:30 otrzymałam wynik - NEGATYWNY...

Wszystkie wyniki testów na koronawirusa przesłałam na maila pzjudo, wieczorem 15.11. Następnego dnia (16.11.) o godz. 7:30 zadzwoniłam do trenera kadry z zapytaniem, dlaczego wycofuje mnie z zawodów, skoro dwa moje testy dały negatywny wynik?! Odpowiedział, że taką podjął decyzję i jest już za późno na jej “odkręcenie”, gdyż pzjudo rozpoczął procedury mojego wycofania, a w zamian za mnie już zgłoszono zawodniczkę rezerwową. Być może za późno, pozostaje tylko pytanie, dlaczego decyzja o moim wycofaniu padła tak szybko i to przed otrzymaniem wyników 3-go testu?

Dodam jeszcze że trzeba wykonać kolejne 2 testy na miejscu zawodów, 1-szy tuż po przyjeździe, a 2-gi rano w dniu oficjalnego ważenia. Trener kadry wycofał mnie między innymi, dlatego że obawiał się, że na miejscu otrzymam pozytywny wynik testu, co może przysporzyć problemy pozostałej części ekipy (kontakt z zarażonym = wycofanie z zawodów). Jednakże jest to błędne rozumowanie, gdyż na Mistrzostwach Europy Juniorek (11-13.11.2020r.) jeden z Naszych reprezentantów mimo uzyskania 2 negatywnych testów w kraju, na miejscu zawodów 1-szy test wskazał wynik pozytywny. Co skutkowało odbyciem 10-dniowej izolacji w hotelu oraz niemal wycofaniem reprezentacji, gdyż jechali wspólnie jednym autokarem. Na szczęście tak się nie stało. Zatem wszyscy mamy takie same ryzyko otrzymania pozytywnego wyniku testu na covid-19 na miejscu zawodów, loteria...

Warto podkreślić, że przygotowywałam się do zawodów odizolowana od pozostałych osób startujących na ME i przyjechałabym na miejsce zawodów sama, więc reszta ekipy nie byłaby zagrożona. Oczywiście mam żal do Polskiego Związku Judo, że tak szybko podjął decyzję o wycofaniu mnie z tak ważnych zawodów. Muszę podkreślić, że jestem nr 1 w Polsce w kategorii 52kg, byłam obecna na wszystkich obozach kadry narodowej oraz w pełni zrealizowałam plan szkoleniowy, dlatego tym bardziej jest mi przykro z powodu podjętej decyzji. Ponadto chcę również zaznaczyć że system diagnostyczny jak widać, jest bardzo dziurawy... Od tak czułego testu (błąd laboratoryjny, zanieczyszczenie, nieprawidłowe pobranie materiału) zależy tak wiele. Zwłaszcza w przypadku sportowców, którzy do danych zawodów przygotowują się miesiącami, a nawet latami... A od tych zawodów zależą ich losy np. kwalifikacja olimpijska, uzyskanie sponsora czy stypendium. Dziwny jest ten świat.
PS: Oczywiście po otrzymaniu wyników skontaktowałam się z sanepidem i nie została mi nałożona izolacja, gdyż decydujący wynik to ten uzyskany w ostatnim teście" - relacjonuje Agata Perenc.

Trener Kadry Mirosław Błachnio na naszą prośbę wydał oświadczenie. Co mówi na temat wykluczenia mistrzyni Polski z Mistrzostw Europy?

- Nie możemy mówić o żadnym wykluczeniu, to niewłaściwe określenie. Za sugerowany przez zawodniczkę błędny wynik testu, winę może ponosić jedynie placówka taki test przeprowadzająca. W żadnym wypadku pracownicy PZ Judo. A. Perenc nie przeszła pozytywnie procedury bezpieczeństwa wdrożonej przez EUJ i zgodnie z decyzją Zarządu PZ Judo, została zastąpiona przez koleżankę z reprezentacji, znajdującą się na liście zawodniczek rezerwowych - wyjaśnia trener.

Dodaje, że treści oświadczenia Pani Agaty Perenc na Facebooku nie zna, ponieważ nie ma konta i nie śledzi tego typu informacji. Ponadto trener podkreśla, że zgodnie z procedurami bezpieczeństwa zastosowanymi przez EJU, prawo startu w ME mają zawodnicy, którzy uzyskają negatywne wyniki 4 testów - 2 przeprowadzonych w swoim kraju i dwóch w Pradze podczas trwania ME. Test pozytywny - ostatni, przeprowadzony został na własną rękę przez Agatę Perenc. Na wynik testów nie mieliśmy żadnego wpływu, niemniej jego wynik jest dla EJU wiążący.

Wg trenera Błachnio rybniczanka nie bierze pod uwagę "ryzyka wykluczenia ze startu całej ekipy, gdyby jej wynik okazał się pozytywny" (co wyraźnie wyjaśniła Agata Perenc w swoim poście na Facebooku). - Od dnia 09.11.2020 na terenie Republiki Czeskiej obowiązują restrykcyjne przepisy, dotyczące poruszania się po terytorium Czech. Wymagane jest uzyskanie zgody i kodu na przekroczenie granicy, nie da się tego uzyskać w kilkanaście minut - mówi trener.

Czy zatem to było jedną z głównych przyczyn wycofania?

Trener tłumaczy, że Perenc skontaktowała się z nim telefonicznie w dniu 16.11.2020 przed 8 rano.

- Otrzymała ode mnie obszerne wyjaśnienia. Oświadczyła, że rozumie sytuację i akceptuje moje wyjaśnienia. W tym dniu miała zaplanowany wyjazd samochodem na ME do Pragi z trenerem klubowym i koleżanką z reprezentacji. Skoro uważa, że wszystko było w porządku, dlaczego nie pojechała zgodnie z planem? - informuje Błachnio.Nie poinformowała mnie, że robi trzeci test w kraju i nie wystąpiła o zgodę na takie działanie - dodaje.

Perenc jednak napisała, iż 15 listopada około 11:30 dowiedziała się, że bez względu na wynik 3-go testu zostaje wycofana ze startu. Dlaczego więc się tak stało?

Błachnio tłumaczy, iż w przypadku pozytywnego wyniku testu w Pradze, osoba zarażona jest kierowana na 10-cio dniową kwarantannę (kosztami około 100 euro za dzień, obciążany jest PZ Judo, Ministerstwo Sportu tych kosztów nie refunduje), a co gorsza, taka przerwa w treningu może zniweczyć szansę dobrego startu Perenc w turnieju Masters, który jest planowany
w połowie stycznia 2021, gdzie do zdobycia jest dużo więcej punktów do RO niż w ME.

- Organizacja wyjazdu na ME w dobie pandemii jest działaniem pracochłonnym, czasochłonnym i bardzo skomplikowanym logistycznie - mówi Mirosław Błachnio.

Czy zatem te dwie kwestie były wystarczające do tego, aby wycofać zawodniczkę z zawodów?

- Obowiązują określone procedury i reżim czasowy na dostarczenie do EJU szeregu wymaganych dokumentów. Jeszcze więcej czasu wymaga uruchomienie i zgłoszenie do startu zawodnika rezerwowego (kwestia przygotowania-nastawienia psychicznego, uregulowania masy ciała, badań, dojazdu itp), o czym Pani Agata doskonale wie jako doświadczona zawodniczkaW dniu 15.11.2020 po informacji, że drugi wynik w/w jest pozytywny, działając pod presją czasu, podjąłem decyzję wspólnie z Prezesem klubu Polonia Rybnik Panem Juliuszem Kowalczykim o wycofaniu A. Perenc i zgłoszeniu do startu zawodniczki rezerwowej Aleksandry Kalety. Decyzja podyktowana była dobrem reprezentacji narodowej jako całości i w moim mniemaniu jedyna słuszna w tym momencie - mówi trener. - Jest mi niezmiernie przykro i żałuję, że A. Perenc nie mogła wystąpić podczas ME 2020, tym bardziej, że jest to piąta zawodniczka IE 2019 z Mińska, jedna z najbardziej doświadczonych i jedna z pięciu zawodniczek posiadających aktualnie kwalifikację olimpijską do Tokio. Uważam jednak, że zawsze powinno się patrzeć w przyszłość i zamiast tracić czas na medialne rozpamiętywanie rzeczy minionych, skoncentrować się na przygotowaniach do turnieju Masters - kończy Błachnio.


Czy decyzja trenera kadry była zbyt szybka? Co o tym sądzicie?