Dziś obchodzimy Światowy Dzień Praw Zwierząt. Z tej okazji zachęcamy do zapoznania się z wyjątkową historią wolontariuszki Pet Patrolu - Natalii i jej psa Czestera. To opowieść z happy endem!

Zaczęło się kilka lat temu. Do schroniska trafia pies. Kolejny nijaki kundelek w średnim wieku. Smutne oczy, które rozpaczliwie pytają „dlaczego?” „ Co zrobiłem?” „Tak bardzo Cię kochałem” „Nie chcę tutaj zostać” „Nie zostawiaj mnie tu” „ Nie opuszczaj mnie, proszę” , potem już tylko złamane serce, zwieszona głowa i pusty wzrok wbity w ziemię zimnego schroniskowego kojca...bezmiar smutku, tęsknoty, depresja i strach. Tyle psich rozpaczliwych głosów w jednym miejscu. Tyle zapachów, smutku, strachu i tęsknoty...i tak będą mijać teraz dni...”, chcę zgasnąć”
Pewnego dnia, ktoś otwiera kojec, bierze na spacer...nie chcę iść, nie mam ochoty, chcę zniknąć.
Właśnie wtedy nasze spojrzenia pierwszy raz się spotykają i chociaż jestem zły, szczekam, mówię odejdź.. .bo robię tak za każdym, kto próbuje do mnie podejść, robię tak, bo mam dosyć nielojalnych ludzi, tak bardzo mnie rozczarowali, nie chcę nawiązywać już żądnej więzi... dajcie mi spokój..., ale ona się nie poddaje, jest taka uparta. Nazywa się Natalia, a ja mam na imię Czester.



Tak zaczęła się długa droga tej dwójki do bycia razem. Czester kiedy trafił do schroniska, tak naprawdę nie miał szans na adopcję. Nie tolerował psów, nie tolerował ludzi. Nikomu nie ufał. Wyglądało na to, że resztę życia spędzi w schronisku. Na jego drodze pojawiła się młodziutka wolontariuszka, Natalia. Nie wiedzieć czemu, pośród tylu psów, które wyprowadzała regularnie na spacery, akurat on skradł od razu jej serce. Postanowiła, że przeniesie góry, aby znaleźć Czesterowi dom, ale najpierw trzeba go było „wyprostować”. Pomiędzy szkołą a domem, Natalia spędzała każdy możliwy wolny czas z Czesterem. Pracując nad jego charakterem. Długie spacery i spędzony razem czas, zaczął przynosić efekty. Chociaż daleko było Czesterowi do psa idealnego. Wraz z trenerką Kasią i według jej wskazówek, Natalia uczyła sumiennie Czestera, jak właściwie się zachowywać. Mijały miesiące, mijał rok rozpoczęły się poszukiwania domu. Natalia robiła zdjęcia Czesterowi, organizowała sesje dla niego, robiła ogłoszenia, odwiedziła nawet prezydenta miasta Rybnika, robiła wszystko co tylko mogła zrobić nastoletnia wolontariuszka, żeby znaleźć psu dom. Za każdym razem, kiedy Natalia z Czesterem wracała ze spacerów czy wycieczek, pękało jej serce, że musi zostawić przyjaciela w schroniskowym kojcu. Nie raz wracała z policzkami mokrymi od łez. Nie mogła nic więcej dla niego zrobić.



Tymczasem Czester robił postępy. Zaczął z Natalia odwiedzać rożne miejsca, kawiarnie, tłoczne miejsca, wszystko po to, aby wyeliminować jego złe nawyki. Jednak widoków na dom dla niego nie było. Czester spędził tak w schronisku kilka lat. W ciągu tego czasu, przede wszystkim dzięki Natalii zmienił się nie do poznania. Jednak marzenie Natalii o nowym domu, nie chciało się spełnić. Gdzieś w głębi serca Natalia marzyła, o tym, aby adoptować Czestera, jednak z pewnych względów było to niemożliwe. Natalia dołączyła do naszej fundacji. Pojawiła się możliwość zabrania Czestera z schroniska do Hoteliku dla psów, gdzie Kasia mogła popracować jeszcze bardziej intensywnie z Czesterem, a Natalia mogła z nim spędzać jeszcze więcej czasu. Była szczęśliwa, Czester również. Mogli spędzać razem wiele godzin, brać udział w dog-trekkingach. Patrzyliśmy z boku na tą dwójkę. Utworzyła się między nimi wyjątkowa więź. Nie da się opisać radości Czestera, kiedy obok niego była Natalia, była dla niego całym światem...


To był czwartek. Natalia z mamą i rodzeństwem przebywali w domu. W tym czasie jej tata pojechał po Czestera. Natalia nie miała o tym pojęcia, ale za jej plecami rodzice już od dawna planowali adopcję Czestera. Teraz było to możliwe, dzięki pracy Natalii nad Czesterem. Wszyscy czekaliśmy na ten dzień. W tym dniu spełniły się marzenia. Kiedy do domu wszedł Tata z Kasią i Czesterem Natalia najpierw nie wiedziała co się dzieje. Potem milczała w szoku. Kiedy dotarło do niej co jest grane, zdołała jedynie wydusić słowo...”dziękuję”, bo radość i łzy zacisnęły jej gardło.
Czester spędzi resztę życia u boku swojej ukochanej Natalii. Jak może kochać pies człowieka? Zobaczcie zdjęcia tych dwoje. Tak kocha się bezgranicznie i całym sobą, tak potrafi kochać tylko pies.



Ta historia jest dla nas wyjątkowa, tak jak wyjątkowym człowiekiem jest Natalia, a wyjątkowymi wspaniałymi ludźmi jej rodzice, którzy od zawsze pielęgnowali pasję Natalii, bo to właśnie dzięki ich wsparciu, Natalia wyrasta na wyjątkowo empatycznego i odpowiedzialnego człowieka.
Natalia ma już u swojego boku ukochanego przyjaciela. Jej zapał do ratowania skrzywdzonych i porzuconych zwierząt nie gaśnie. A my jesteśmy wyjątkowo dumni, że jest częścią naszej grupy. Razem uratujemy jeszcze wiele skrzywdzonych zwierząt.

Pet Patrol