W auli rybnickiego kampusu odbyła się organizowana przez Rybnicką Radę Kobiet międzynarodowa konferencja Smog-Szok, poświęcona prezentacji badań nad wpływem smogu na życie dzieci. Była dyskusja nie tylko o wynikach badań, które pokazały, jak wiele rakotwórczej substancji odkłada się w naszych organizmach, ale i o problemie sprawiedliwej transformacji i mentalności. "W dużej części rybniczan dzisiaj stać na zmianę źródła ciepła i nikt tego nie chce głośno powiedzieć, bo priorytety są inne i tu jest problem" - mówił prezydent Piotr Kuczera.

Rybnicka Rada Kobiet wraz z ekipą francuskich dokumentalistów, belgijskich epidemiologów i lokalnych działaczy od roku realizuje projekt poświęcony tematowi smogu w kontekście wpływu zanieczyszczenia powietrza na zdrowie dzieci. W lutym francuski badacz i filmowiec, Martin Boudot, przyjechał do Rybnika, żeby zbadać próbki moczu pobrane od dzieci oraz sprawdzić poziom zanieczyszczenia dioksynami kurzych jaj. To samo zrobił w Strasburgu we Francji. Następnie próbki trafiły do prof. Tima Nawrota, epidemiologa z brytyjskiego Hasselt University.


zdj. Premières Lignes Télévision

Badanie przeprowadzone przez profesora Tima Nawrota miało na celu porównanie poziomów czarnego węgla, rakotwórczej substancji powstającej przy spalaniu paliw kopalnych, wśród 26 dzieci z Rybnika w Polsce i 26 dzieci ze Strasburga we Francji. Zaprezentowane  przez niego w Rybniku wyniki wskazują na 3 do 9-krotnie wyższy poziom czarnego węgla w moczu dzieci mieszkających w Rybniku w porównaniu z dziećmi mieszkającymi w Strasburgu, średnio 425% wyższe stężenie czarnego węgla w pierwszej grupie. To pierwsze takie badanie w Europie. Na poniższych zdjęciach zaznaczony jest poziom czarnego węgla w moczu dziecka ze Strasburga (po lewej) i z Rybnika (po prawej):


Jak poinformowała na wstępie spotkania Monika Glosowitz, przewodnicząca RRK, wydarzenie było ukoronowaniem niemal dwuletnich starań, podejmowanych na każdym możliwym szczeblu. - Mamy ogromną nadzieję, że dzisiejsze spotkanie wstrząśnie wszystkimi mieszkańcami, obserwatorami, a przede wszystkim decydentami na tyle, że następnym razem będziemy się mogli spotkać w lepszym świecie, wolnym, nie tylko od pandemii, ale i od smogu - mówiła przewodnicząca Rady.

- Wiedziałyśmy, że wyniki będą złe, ale nie przypuszczałyśmy, że będą aż tak złe. Zbadane były m.in. nasze dzieci, dlatego uprzedzam, że moja mowa będzie pewnie emocjonalna. My, jako Rada Kobiet zrobiłyśmy wszystko w temacie walki o czyste powietrze, dla nas i naszych dzieci, byłyśmy wszędzie, gdzie się da - mówiła Klaudyna Szewczyk z Rybnickiej Rady Kobiet. - Protestowałyśmy, zgłaszałyśmy, że to jest wielki problem, niestety, wydaje się nam, że to było niewystarczające. Dziękujemy za te badania, bo mamy dowód, że jest bardzo źle. Mamy po swojej stronie konkretne badania naukowe i będę z nich korzystać. Myślę, że koniec ze szkoleniami, statystykami, z rozmowami na temat czy smog szkodzi, czy nie szkodzi. My to wszystko już wiemy. Czas działać - podkreślała członkini Rady. 
- Zrobiłyśmy wszystko, co się da. Teraz czekamy na wasz ruch - zwróciła się do obecnych na sali polityków. - Czy pojawią się zmiany w prawie? W dzisiejszych czasach epidemii okazuje się, że wszyscy siedzimy w założonych maseczkach, bo, jak podejrzewam, obawiacie się o swoje zdrowie i zdrowie wszystkich tu siedzących, ale dlatego też, że jest to wymagane od nas. Bardzo bym chciała, aby władze wymagały od nas, albo nakazywały lub zabraniały palenia śmieciami i węglem, złym węglem. Chciałabym, by był to nakaz lub zakaz, bo wiem, że do nakazu lub zakazu my, Ślązacy, będziemy się stosować - mówiła członkini RRK. Dodała, by politycy sami świecili przykładem i mówili publicznie, że maski są nie tylko po to, by chronić przed Covidem, ale też przed smogiem i różnymi innymi chorobami. 



zdj. Premières Lignes Télévision


- To nie jest problem lokalny, to jest problem całego województwa, całej Polski. Mam jedną refleksję: kto ogrzewa powietrze w Rybniku? Jeżeli mowa o dzieciach, które chodzą do szkoły - one gdzieś mieszkają, z kimś mieszkają. W zimie te budynki czymś i przez kogoś są ogrzewane. Nie Mikołaj, nie ktoś mityczny przyjeżdża i rozpala ogień w 14 tysiącach rybnickich domów. To są budynki, gdzie mamy piece, które nie spełniają żadnych norm. Kto jest winny? - pytał prezydent Rybnika Piotr Kuczera. - Czy naprawdę tak trudno o refleksję, która nie idzie na zewnątrz i szukamy winnego w prawie, w dochodach? Dodał, że te domy, które ogrzewa się "kopciuchami", są to najczęściej budynki zadbane, a właściciele to nie ludzie bezrobotni, których nie stać na wakacje. - Chcę powiedzieć o odpowiedzialności za swój własny dom. Możemy narzekać na prawo, na to, że "mnie nie stać", ale chciałbym, abyśmy się pokusili o trudną autorefleksję, "co ja zrobiłem, żeby zmienić moje źródło ogrzewania?" - pytał włodarz. 
- Trzeba nam rozwiązań prawnych, bez dwóch zdań, ale jest program Czyste Powietrze, mamy w końcu normy na piece, na węgiel, to się stało w ostatnich latach. Tylko ja stale widzę te 14 i pół tysięcy rybnikich budynków i to jest głos prezydenta, który mówi dzisiaj bardzo niepolitycznie: to jest dowód na to, że mamy potężny problem, ale też apel, aby zauważyć związek apteki i mojej kotłowni, leczenia szpitalnego i mojej kotłowni. Mam serdecznie dość tego, że mówimy o naszych kotłowaniach jakby to było coś eksterytorialnego - wyjaśniał prezydent Kuczera. - Dlaczego przywiązujemy tak małą wagę do tego problemu? Łatwo atakować, ale pomyślmy o swoich kotłowniach. Chciałbym, aby zaczęła się ofensywa zmiany mentalności, bo bez tego wiele nie uzyskamy. Mogą być programy, może być prawo, ale jeśli ostatnim elementem ma być tylko i wyłącznie kara, to świadczy bardzo źle o nas - apelował włodarz. Wspomniał o konieczności zmian i odważnych rozmów o czystym powietrzu, do którego mamy prawo - podkreślił. - Mówmy o tym otwarcie i głośno i nie szukajmy na siłę usprawiedliwień - dodał prezydent.


zdj. Premières Lignes Télévision

Monika Glosowitz zwróciła się do prezydenta z uwagą, że chciałaby, aby Miasto, w postaci różnych decydentów przestało wskazywać palcem na jednostki, a zajęło się zmianami systemowymi, tym, jak może wspierać mieszkańców:
- Pańska narracja jest liberalną narracją, która niczego nie rozwiązuje: "ktoś sobie zrobił łazienkę, a powinien był wymienić kocioł". Mówimy o sprawiedliwej trasformacji. Musimy sobie uświadomić, że nie wszyscy mają równy dostęp do środków - przekonywała przewodnicząca RRK.
- Jeśli Pani ma złamaną rękę i przydługie włosy, co będzie Pani najpierw chciała zreperować - tę złamaną rękę czy włosy? - zapytał włodarz.
- Jeżeli będę miała złamaną rękę, to jest coś takiego jak system zdrowotny, który pomoże mi tę złamaną rękę naprawić i ja na ten system liczę, a nie wybieram sobie, gospodarując ze swoich niewielkich, zdarza się, środków, za co muszę zapłacić - argumentowała przewodnicząca Rady.
- Chodzę po rybnickich domach i mam jasny obraz. Jak ktoś, kto ma dużą działkę i dom, może mówić, że jest biedny? Jak ktoś, komu z programu sfinansujemy termomodernizację, bo truje wszystkich dokoła, chce utrzymać ten dom w ciągu najbliższej dekady? - zastanawiał się głośno prezydent.

Jakiego egzekwowania kar można się spodziewać? Jak zachęcić rodziców, nauczycieli, dyrektorów do zakupu oczyszczaczy powietrza dla szkół? - dopytywała Klaudyna Szewczyk.

- Nie możemy cały czas usprawiedliwiać naszych mieszkańców. Byłoby mi najłatwiej powiedzieć: powinny być środki dla każdego. Nie jestem populistą; jeżeli oczekujecie od prezydenta miasta Rybnika, że będę tego typu postulaty zgłaszał, to one politycznie są dla mnie idealne, tylko z punktu widzenia odpowiedzialności o swój majątek, społecznie są destrukcyjne, niszczą naszą tkankę społeczną, bo nie uczą odpowiedzialności i pokazywania priorytetów. Priorytety można uzyskiwać przez edukację, częściowo przez dotacje, ale niestety na pewnym etapie za karę. W dużej części rybniczan dzisiaj stać na zmianę źródła ciepła i nikt tego nie chce głośno powiedzieć, bo priorytety są inne i tu jest problem - skończył prezydent Kuczera. 


zdj. Premières Lignes Télévision

- Kategorycznie się nie zgadzam, jako były działacz organizacji pozarządowej na myślenie takie, że żądamy od kogoś zewnątrz, od rządu, od wszystkich innych. Utożsamiam się z gorzkimi, niepopularnymi słowami prezydenta, bo to my, my, powodujemy, że ta sytuacja w mieście wygląda tak, a nie inaczej - mówił wiceprezydent Rybnika Piotr Masłowski. - Siedzimy w gronie osób, których 90 proc. to ludzie, którzy chcą zmian i mam ogromne obawy o to, że znowu zacznie się takie nasze, polskie, małe, że ty to, a ty tamto, natomiast powinniśmy mówić jednym głosem na zewnątrz. Dodał, że liczy na współpracę z Radą Kobiet, bo jego zdaniem, kobiety są w stanie tę edukację przeprowadzić w sensie myślenia. - Mówię o zmianie społecznościowej i o myśleniu wspólnotowym, tak rozumiem działania społecznościowe i odpowiedzialność za to, jaką sytuację mamy tu i teraz - zakończył wiceprezydent Masłowski.

Szacuje się, że w Europie co roku przedwcześnie umiera z powodu zanieczyszczenia powietrza 500 tys. osób, w Polsce 42 tysiące. Jak podkreśla Rybnicka Rada Kobiet, zanieczyszczenie powietrza jest obecnie odpowiedzialne za 4,2 miliona przedwczesnych zgonów na całym świecie rocznie i znajduje się w pierwszej dziesiątce najważniejszych czynników ryzyka zdrowotnego. Dzieci są szczególnie wrażliwe na szkodliwe skutki zanieczyszczenia powietrza i są bardziej narażone w porównaniu z osobami dorosłymi ze względu na wyższą częstotliwość oddychania i niedojrzały charakter młodego organizmu. Na przykład zanieczyszczenie powietrza wywołane powstałym w procesie spalania pyłem zawieszonym (PM), w tym czarnym węglem, wiąże się z niższą masą urodzeniową, mniejszymi zdolnościami poznawczymi u dzieci, wzrostem zachorowalności i śmiertelności sercowo-naczyniowej, a także chorobami układu oddechowego i rakiem płuc w dorosłym życiu.