Od początku było wiadomo, że żab w stawie przy ul. Chałubińskiego nie ma. Sytuacja jest absurdalna, ale od decyzji Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, który wydał decyzję o budowie zastępczego zbiornika zależała możliwość rozpoczęcia budowy drogi regionalnej - tłumaczy magistrat. Mówi się o olbrzymich kwotach, jakie pochłonęła ta inwestycja, ale Miasto nie podaje żadnych konkretnych sum.

Jak pisaliśmy, w ubiegłym tygodniu prezydent Janusz Koper spotkał się z mieszkańcami z ulicy Chałubińskiego, by wyjaśnić kwestię związaną z ekranami akustycznymi. W trakcie spotkania powrócił temat budowy stawu dla żab w związku z budową drogi - stawu, w którym przypomnijmy, nie ma żab (więcej tutaj: https://rybnik.dlawas.info/wiadomosci/pieniadze-wyrzucone-w-bloto-wybudowano-staw-dla-zab-ktorych-nie-ma/cid,12434,a).

Jak wyjaśnia Agnieszka Skupień, rzecznik rybnickiego magistratu, w trakcie uzgadniania projektu budowy drogi Racibórz - Pszczyna z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska, której pozytywna decyzja jest warunkiem wydania pozwolenia na budowę, była dyskutowana kwestia zalewiska pokopalnianego w dzielnicy Chwałowice.
- Protest do RDOŚ przeciwko zasypywaniu tego zbiornika złożyło Górnośląskie Towarzystwo Przyrodnicze im. Andrzeja Czudka twierdząc, że w stawie mieszkają żaby i zbiornik należy odtworzyć w inny miejscu. Urzędnicy na tamtym etapie tłumaczyli, że staw nie jest zamieszkały przez płazy, RDOŚ uznał jednak rację stowarzyszenia i wydał decyzję o budowie zastępczego zbiornika - mówi rzecznik. - Odbyło się nawet komisyjne przeniesienie żab..., na protokole jest informacja o tym, że nie znaleziono ani jednej żaby. Ta sytuacja jest absurdalna, ale niestety od decyzji tego organu zależała możliwość rozpoczęcia inwestycji. Prezydent Koper na spotkaniu z mieszkańcami wyraził swoje prywatne zdanie, rozumiejąc rozgoryczenie mieszkańców, że on sam też najchętniej by ten stary zbiornik zasypał, jednak formalnie nie miał takiej możliwości - tłumaczy Agnieszka Skupień.



Dodam jeszcze, że ta sama instytucja (RDOŚ) zajmuje się pomiarem hałasu i decyduje o tym czy i gdzie stawiać ekrany akustyczne. Przypominam, że rok po oddaniu do użytkowania drogi zostaną przeprowadzone kontrole inwestycji i nastąpi weryfikacja czy są miejsca, gdzie ekrany są jeszcze potrzebne - dodaje rzecznik.

Mieszkańcy zwracają jeszcze uwagę na fakt, iż zbiornik nie jest odpowiednio zabezpieczony. - Teraz jeszcze będą musieli wydać setki tysięcy na zabezpieczenie stawu, żeby tam nikt nie wpadł, a oczywiście w projekcie drogi tych zabezpieczeń nie ma i miasto musi wydać dodatkowe środki na budowę barier i naprawę drogi Chałubińskiego, która została zniszczona przy budowie stawu - mówią mieszkańcy.
Zapytaliśmy o to, czy do Urzędu Miasta wpłynęły skargi na nieodpowiednie zabezpieczenie zbiornika, a także o to, jak kosztowna była ta inwestycja - nie otrzymaliśmy odpowiedzi.