Na nagraniu z dzisiejszego protestu przed siedzibą Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Katowicach, widać, jak policjant popchnął jedną z osób stojących na chodniku i siłą doprowadził ją do radiowozu. Poprosiliśmy o komentarz rzecznika katowickiej policji. Dlaczego funkcjonariusze użyli wobec protestującego przymusu bezpośredniego?

Przypomnijmy, dziś przed siedzibą WSSE w Katowicach protestowali przedsiębiorcy, wśród których znaleźli się właściciele rybnickiego klubu Face2Face. Na nagraniu jednego ze świadków widać, jak policjant zaczął popchnął jedną z osób stojących na chodniku i siłą doprowadził ją do radiowozu. Sytuację obserwowało małe dziecko. O, według świadków, "brutalnej" interwencji funkcjonariusza, miało już zostać powiadomione Biuro Spraw Wewnętrznych Policji w Katowicach, którego zadaniem jest kontrola mundurowych, m.in. pod kątem przekroczenia czynności służbowych. Świadkowie zdarzenia sugerują bowiem, że policjant mógł dopuścić się przestępstwa.

Co na ten temat mówi katowicka policja?

- Zgodnie z obowiązującymi przepisami policjant może w uzasadnionych przypadkach użyć środka przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej - wyjaśnia na wstępie mł. asp. Agnieszka Żyłka, rzecznik KMP w Katowicach. Tłumaczy, że interwencja nie jest od początku nagrana, gdyż mężczyźni podchodzą w pewnym momencie interwencji.
- Została podjęta interwencja wobec mężczyzny, który nie miał maseczki. Były czynności legitymowania, mężczyzna nie wykonywał poleceń policjantów, więc tutaj została użyta siła fizyczna. Mężczyzna został doprowadzony do radiowozu w celu dokończenia czynności związanych z popełnieniem przez niego wykroczenia - informuje mł. asp. Agnieszka Żyłka.
 35-latek nie chciał ponadto podać swoich danych osobowych. Dalej rzecznik wyjaśnia, że mężczyzna po zakończonych czynnościach związanych z popełnionego przez niego wykroczenia, został "wypuszczony z radiowozu i swobodnie się już poruszał".
- Został skierowany wniosek do sądu o ukaranie tego mężczyzny i tak jak z obowiązującymi przepisami, na każdą czynność na sposób przeprowadzania czynności przez policjanta osoba, wobec  której są podejmowane czynności, może złożyć zażalenie do właściwego miejscowo prokuratora. Póki co, żadne takie zawiadomienie nie wpłynęło - dodaje rzecznik.

Policja została wezwana przez dyrekcję WSSE w Katowicach, ponieważ protestujący nie chcieli opuścić placówki.
- Osoby brały udział w zgromadzeniu, jednakże oprócz 5 zgłoszonych uczestników, na miejscu pojawiło się ich kilkunastu, co zgodnie z obowiązującymi przepisami jest nielegalne. Wśród nich był osoby transmitujące relację w Internecie. Ponadto zignorowali obowiązek zasłaniania twarzy, nie zachowywali odpowiedniego dystansu. Osoby zostały wyprowadzone z budynku i wylegitymowane, a wobec 6 osób mundurowi skierowali wnioski o ukaranie do sądu - informuje policja.

Po zakończonych czynnościach okazało się, że pod kołami jednego z radiowozów policjanci znaleźli celowo rozsypane gwoździe. W sumie stróże prawa wylegitymowali 15 osób, przeprowadzili 2 interwencje, sporządzili 6 wniosków o ukaranie, oraz sporządzili 7 notatek urzędowych w związku z popełnionymi przestępstwami (naruszenia miru domowego oraz znieważenia policjanta) - informuje Policja.