Rybniczanka Monika Glosowitz – badaczka literatury i krytyczka literacka – została laureatką tegorocznego stypendium im. Stanisława Barańczaka za książkę „Maszynerie afektywne. Literackie strategie emancypacji w najnowszej polskiej poezji kobiet”. W nagrodę otrzyma 40 000 zł. Gala, w trakcie której ogłoszone zostały laureatki Poznańskiej Nagrody Literackiej, odbyła się w ramach Festiwalu Fabuły – w wersji on-line bez obecności nagrodzonych autorek i bez publiczności.

Podczas uroczystości głos zabrali m.in. rektor UAM prof. Bogumiła Kaniewska i prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, którzy także łączyli się online. Poznańską Nagrodę Literacką ustanowili wspólnie w 2015 roku, po śmierci Stanisława Barańczaka, Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania oraz prof. Bronisław Marciniak, ówczesny rektor UAM. Składa się ona z dwóch części. Nagroda im. Adama Mickiewicza w wysokości 60 000 zł przyznawana jest za całokształt twórczości, natomiast Stypendium im. Stanisława Barańczaka (40 000 zł) trafia do twórców, którzy nie ukończyli 35. roku życia. Laureatką Nagrody im. Adama Mickiewicza została Krystyna Miłobędzka.

- Ta książka jest tak naprawdę zmienioną wersją rozprawy doktorskiej, którą pisałam przez 6 lat i miałam ten ogromny przywilej zbierania materiałów i realizowania badań w całej Europie – mówiła tuż po ogłoszeniu werdyktu Monika Glosowitz.

- Ale oprócz tego, że jest to książka naukowa, jest to też książka bardzo osobista. Jeśli spojrzymy na nią, to dostrzeżemy klamrę. Rozpoczyna się ona rozdziałem o chorobie i pewnego rodzaju utracie a kończy rozdziałem, w którym wypracowana została pewna wizja innej wspólnoty. W jakiś sposób ta książka czerpała z doświadczeń osobistych: zaczynała się od utraty a kończyła założeniem rodziny – mówiła o nagrodzonej książce autorka.

- Monika Glosowitz od kilku lat daje się poznać jako znakomita krytyczka poezji, analityczna, świadoma teorii współczesnych, żądająca od poezji zaangażowania. Te wszystkie zalety dały o sobie znać w jej książce o maszynerii afektywnej. Dlaczego „maszynerie afektywne”? Otóż dobić się do wolności i podmiotowości prawdziwego ja - nie jest prosto. Naprzeciw temu dążeniu do autentycznej istoty istnienia, stoi mnóstwo potężnych sił: tradycje, konwencje, zwyczaje dnia codziennego, języki, które są miejscem działania pewnych władz pragnących nas ukształtować na swój sposób i mających siłę kształtowania, tak jakby tego chciały. Czy wiersz zatem – pyta Monika Glosowitz – może być sposobem na wykolejenie tych maszyn? Czy jest  sposobem koniecznym, aby ja znaczyło znów ja? – tak o książce rybniczanki mówił prof. Piotr Śliwiński, przewodniczący kapituły nagrody.