Przechodzień zauważył mężczyznę, który w swej piwnicy składował płyty meblowe. Przypuszczał, że płyty mogą posłużyć za opał do pieca znajdującego się w budynku, więc zadzwonił do dyżurnego, a ten na miejsce skierował dzielnicowego. Wykroczeń nie ujawniono, podobnie jak w przypadku wizyty strażników w Boguszowicach Starych, gdzie również, według zgłaszającego, w piecu miały być spalane suce liście i płyty meblowe.

- W minioną sobotę dzielnicowy Straży Miejskiej w Rybniku przeprowadził rozmowę z mieszkańcem Śródmieścia. Była to dość nietypowa wizyta straży miejskiej w jednym z budynków, znajdujących się w naszym mieście. Nietypowa gdyż miała ona miała charakter wyłącznie prewencyjny - mówi Dawid Błatoń, rzecznik Straży Miejskiej w Rybniku. Okazuje się, że przypadkowy przechodzień zauważył mężczyznę, który w swej piwnicy składował płyty meblowe. Podejrzewał, że płyty trafią do pieca, zadzwonił więc do dyżurnego, a ten na miejsce skierował dzielnicowego.
- Nasz funkcjonariusz sprawdził, ze płyty nie są spalane i wytłumaczył mieszkańcowi Śródmieścia, że spalanie tego typu materiałów jest surowo zabronione - mówi rzecznik straży miejskiej. - Kolejne zgłoszenie, które otrzymaliśmy w miniony weekend dotyczyło nieruchomości mieszczącej się w dzielnicy Boguszowice Stare. Tam od dłuższego czasu pewien mieszkaniec również miał gromadzić płyty meblowe oraz suche liście. Zdaniem osoby zgłaszające odpady te właśnie były spalane.
Gdy strażnicy przyjechali we wskazane w zgłoszeniu miejsce, przeprowadzili kontrolę nieruchomości, nie ujawniając żadnych wykroczeń.